Każdego dnia, wśród straceńców. O Królowych Mogadiszu i Mieście cierni.

20/02/2020
Autor: Danuta Awolusi

O Somalii trzeba mówić głośno, pisać, pokazywać. To nie jest kraj, który można zamknąć w prostych słowach. Wymaga uwagi, skupienia – swego rodzaju ofiary. W takie ramy wpisują się dwa reportaże: Królowe Mogadiszu Pawła Smoleńskiego i Miasto cierni Bena Rawlence. Chcąc poznać Somalię, dotknąć jej źródła – warto wziąć je do ręki.

Królowe Mogadiszu

Królowe Mogadiszu to, pozornie, opowieść o somalijskich kobietach, mieszkankach stolicy i zarazem największego miasta w kraju. Jak pisze wydawca:

Kobiety nie mogą sobie pozwolić na rezygnację – mają dzieci. W kraju legendarnej królowej Araueelo, która przed wiekami odsunęła mężczyzn od władzy, kobiety wciąż walczą o przetrwanie dla swoich rodzin. Wyplatają koszyki i maty z resztek starych worków wygrzebanych na wysypisku śmieci. Pracują w policji, zakładają organizacje wspierające uchodźców. Sprzedają khat na rogach ulic. W kolorowych czadorach, czasem przymierające głodem, ale wciąż piękne jak modelki. Królowe Mogadiszu 1.

1 Cytat pochodzi ze strony wydawcy.

W rzeczywistości jednak jest to brutalna i szczera, uniwersalna i zatrważająca opowieść o ludziach Somalii.

Tych, którzy tam zostają, choć każdego dnia świat wali im się na głowę. Bohaterki Smoleńskiego, tak bardzo różne, zwyczajne i niezwyczajne, mają swoje powody, by nie uciekać:

Nie chcę do was, bo zamknięcie mnie w obozie, który tak naprawdę jest więzieniem. Nie chcę podlizywać się wam i prosić was o litość. Nie będę żebrać u was o pracę. Nie będę odpowiadać na te wszystkie upokarzające pytania: skąd jesteś? Jak tu przyjechałaś? Co tu robisz? Co zamierzasz? W Mogadiszu nikt mnie tak nie zapyta 2.

2 Paweł Smoleński, Królowe Mogadiszu, wyd. Czarne, 2018.

Pomóż Somalii

Nie jest to jednak historia reportera, który wdarł się do życia Somalijczyków i poznał ich codzienność. Smoleński pokazuje Somalię, upadłe, upodlone królestwo, z pewnym dystansem i poetyckością. Być może tylko tak można pokazać kraj, skąpany
w krwawych konfliktach, podziałach, morzony głodem, chorobami, pragnieniem.

Miasto cierni.
Największy obóz dla uchodźców

Głód idzie. Nic sobie nie robi z bólu i tragedii, które nieuchronnie sprowadza. Najprawdziwszy i już tak rozpanoszony, że nie wywołuje nawet łezTrudno, by było inaczej, bo nie padało już ponad dwa lata. Idzie drogą od Afgooye, z północnego zachodu, choć to nie jedyny kierunek tego straszliwego marszu, bo na pewno nadejdzie też choćby z Puntlandu, z Somalilandu, z prowincji na północy i z południa, od nadmorskiego Kismaju, stolicy islamistycznego ruchu Asz-Szabab, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy „Młodzi”, a w praktyce terror i śmierć 3.

3 Ibidem.

Tak brzmią pierwsze słowa tej książki, stanowiące przygnębiający wstęp do tego, co czytelnik znajdzie dalej.

Warto jednak pamiętać, że Paweł Smoleński był w Somalii kilka razy. To ważna perspektywa dla reportera, który ma szansę zobaczyć zachodzące zmiany.

Czy widać je w książce? Są trochę, jak przypadkowe promienie, wdzierające się do ciemnego pomieszczenia. Może coś zmienią, może kiedyś zaświecą mocniej, ale na razie wysyłają wyłącznie nieśmiałe sygnały. Nadzieję na inne, lepsze jutro.

Równie wstrząsający, a równocześnie bardziej bezpośredni obraz Somalii wyłania się z Miasta cierni. To jedna z 10 najważniejszych książek 2016 roku według „Los Angeles Times” oraz książka roku 2016 według „The Economist”.

Ben Rawlence pokazuje dramatyczne, poruszające – dla nas, żyjących w bezpiecznej Europie – niepojęte historie ludzi, żyjących w największym obozie dla uchodźców o nazwie Dadaab (Kenia). Powstał w roku 1992, a dzisiaj, kilkadziesiąt lat później, stał się swego rodzaju metropolią, a wewnątrz – gettem. To, co dzieje się w środku, wykracza poza zdroworozsądkowe wyobrażenia. Rządzą tu gangi, skorumpowani wartownicy, kartele i… ludzie, którzy każdego dnia budzą się w piekle. Chory system zamienił azyl w wielką, duszną klatkę. Nie sposób się z niej wydostać. Rawlence ukazuje nielogiczne, przerażające mechanizmy i prawa, które w niesprawiedliwy, krzywdzący sposób determinują życie zwyczajnych ludzi.

Świat miasta Cierni jest jednak bardzo zawiły. Można winić ONZ za to, że pod ich nosem dzieją się TAKIE rzeczy, a z drugiej strony, historie ludzi z Dadaab są tak różne i przytłaczające, że trudno oceniać jednoznacznie. Rozmyślając o mieszkańcach Daab, nasuwa się jedno słowo: straceńcy. Rawlence używa tego określenia, choć odbiera ono nadzieję. Jak pisze:

Moja książka jest próbą spojrzenia na życie w tym dziwnym czyśćcu oczami tych, którzy dopuścili mnie do swego świata i opowiedzieli swoje historie.

Nikt nie chce przyznać, że tymczasowy obóz Dadaab stał się trwałym elementem rzeczywistości – ani kenijski rząd, który musi go gościć, ani ONZ, która musi za niego płacić, ani sami uchodźcy, którzy muszą tam żyć. Oto paradoks destabilizujący sytuację. Uchodźcy, schwytani w pułapkę somalijskiej wojny i niechętnego im świata, żeby przetrwać w obozie, muszą wyobrażać sobie inne życie. To wytrącające z równowagi doświadczenie, albowiem przeszłość, teraźniejszość i przyszłość przestają być na dłuższą metę bezpieczną przystanią. Życie w tym mieście cierni to zarówno duchowa, jak i fizyczna pułapka, bo myśl krąży tu nieustannie między nierealnymi marzeniami a koszmarną realnością. Krótko mówiąc, trafiają tu wyłącznie kompletni straceńcy 4.

4 Ben Rawlence, Miasto cierni, największy obóz dla uchodźców, wyd. Czarne, 2016.

Pomóż Somalii

Królowe Mogadiszu i Miasto cierni to ważne świadectwo, chwila, by pochylić się 
nad losem innego, odległego świata. Tylko pozornie do niego nie należymy. 
W rzeczywistości mamy przecież wpływ – możemy wspierać Somalię finansowo, możemy również o niej pisać, opowiadać, by cały czas pamiętać, że istnieje. 
A przecież chcielibyśmy zapomnieć, udawać, że nie istnieje.

Autor artykułu
Danuta Awolusi
Kuźniar Media

Pisarka, copywriterka i redaktorka. Autorka powieści obyczajowych („Na wysokim niebie”, „Nie proszę o miłość”, „Macochy”) i dwóch poradników („Odważona”, „Odchudzanie zaczyna się w głowie”).
Więcej na autorka.danuta-awolusi.com.

Przeczytaj również

Somalia – wstęp do historii

21/02/2020

Od czasu powrotu z Somalii szukam słów, żeby opowiedzieć Wam ten sponiewierany świat. Wybierając się tu wiedziałem tyle, co my wszyscy: Wojna, Susza, Gwałt, Głód, Chaos, Brud. I Strach. Że to wszystko się nigdy nie skończy.

Somalia. Na granicy skrajności

21/02/2020

Wpisując w Google hasło „Somalia” wyskoczą wam zdjęcia piratów, obozów 
 dla uchodźców, głodujących dzieci, skrajnie trudnych warunków do życia i to wszystko jest prawdą” – opowiadał Jarosław Kuźniar podczas transmisji LIVE, jaką prowadził z Mogadiszu.